LADING

Malowane kamienie

Pewnego dnia na niewielkim kamieniu zobaczyłam siedzącego, błyszczącego żuka. To nie był kamień, który znalazłam na drodze. Na kamień ten natknęłam się w internecie. Na początku, myślałam, że w dobie decoupagu żuk mógłby być formą naklejki, ale gdy żuk na kamieniu trafił w moje ręce uwierzyłam i doceniłam wielki talent Skadii. Z wielką przyjemnością prezentuje Wam Karolinę i jej twórczość. Mam nadzieje, że od dzisiejszego dnia na kamienie spotkane podczas spacerów będziecie patrzeć inaczej.

skadia08Fotografia: Adrian Kwidzyński

  • Na swojej stronie Skadia.pl piszesz, że urodziłaś się w domu pachnącym terpentyną. Jaki to wywarło wpływ na to kim teraz jesteś ?

Mój ojciec wspomina zawsze, że jako szkrab rozmazywałam palcem rozlane mleko rysując w ten sposób kształty na powierzchni stołu. Od małego widziałam jak moi bliscy tworzą i co ważne – jak różne są to rzeczy. Korzenie tkwią nawet w jeszcze poprzednim pokoleniu – u babci to zdolności plastyczne przeważały nad innymi. Rodzice uprawiali malarstwo sztalugowe, głównie w technice farby olejnej, sami przygotowywali sobie nawet płótna i ramy, ojciec „dłubał” w drewnie i modelinie, później przyszła kolej na srebro, szyli dla siebie i dla mnie ubrania i torby. Pamiętam, że do przedszkola przychodziłam ubrana w uszytą przez mamę kurtkę, udziergane przez nią swetry. Ta rękodzielnicza wszechstronność bardzo wiele mi dała ponieważ nie stawiała granic. Pewnie dlatego powierzchnie, które pokrywam farbą, ołówkiem, kredką są tak różnorodne i nawet kamień się nie uchronił. Ponadto dzięki temu od początku widziałam wartość w łączeniu różnych technik, nową jakość jaka dzięki temu powstaje.
Przykład płynący od bliskich oraz zawsze dostępne w domu wszelkiej maści narzędzia stworzyły ze mnie plastyka z zamiłowania, „z krwi”. Tworzenie było i jest dla mnie naturalne a jednocześnie nieodzowne, jak oddychanie. Jest częścią mnie, daje lepszą niż słowa możliwość wyrażania się jak również oderwania od rzeczywistości.
Bardzo jestem rodzicom wdzięczna za to, że taką właśnie mnie „ulepili”. Nie wiem czy kiedykolwiek im to mówiłam. Jeśli przeczytają ten wywiad, to się dowiedzą.

skadia01

  • Kilka lat temu, gdy poznałam Twoje prace nie mogłam nadziwić się jak można z taką precyzją oddać rzeczywistość na tak małej przestrzeni jaką jest kamień.  Skąd pomysł by malować na kamieniach ?

Zawsze wolałam „małe formy”,  szczegółowość w malowaniu i pracę nad detalem, dosłowny mikroświat jaki powstaje w procesie tworzenia. To jedna przyczyna, drugą nasunął mi przypadek. Pewnego dnia podczas wakacyjnego spaceru po pagórkach Suwalszczyzny znaleziony na polnej drodze kamień podszepnął mi kształt smoka.

skadia06

skadia07

Potem wszystko potoczyło się jak… lawina. Było to 15 lat temu. Od tamtego czasu nie przestaję nasłuchiwać co kamienie do mnie szepcą. Przy wpisanej w nie trwałości i twardości to co na nich maluję bywa ulotne, delikatne jak powiew wiatru. Jeśli ktoś wciąż jeszcze twierdzi, że kamienie są martwe, po spotkaniu z moimi ma szansę zmienić zdanie.

skadia02

Ponadto znajduję przyjemność w samym kontakcie z kamieniami, czuję, że nawiązuję więź z Naturą, z czymś najbardziej pierwotnym, co zapuściło w niej głębokie korzenie i urodziło się dawno temu… Kamienie same w sobie są piękne, czasem czuję się nieswojo, że na nich maluję, dlatego w moim domu można też podziwiać wiele niepomalowanych egzemplarzy.

skadia03

  •  Malowanie na kamieniach wymaga dużej precyzji. Jak wygląda ten proces ?

Podczas pracy używam pędzli o najcieńszym włosiu (do niektórych detali używam pędzli numerem 0, np. do malowania wąsów kocich albo żyłek na motylich skrzydłach czy błysku w oczach). Stosując takie pędzelki staram się o jak największą precyzję wykonania. Do takiej pracy nie trzeba wiele przestrzeni, niezbędny jest natomiast spokój, skupienie, intymność, choć niekoniecznie cisza – maluję zawsze przy muzyce albo przy audiobookach. „Przeczytałam” już tym sposobem niejedną książkę.

skadia04aFotografia: Adrian Kwidzyński

Skadia z ulubionymi pędzlami we włosach.

  • Jakie zamówienie realizujesz najczęściej ? Czy pamiętasz jakieś wyjątkowe zlecenie ?

Zamówienia składają u mnie przeróżni ludzie, a więc i prace, które dla nich maluję są bardzo różne i czasem mnie zaskakują. Regularnie zgłaszają się fascynaci konkretnych gatunków zwierząt – dzięki nim i dla nich malowałam m.in. legwana tygrysiego, bażanta, szczury, koszatki, niezliczone gatunki motyli i ssaków. W pamięć mocno zapadły mi malowane na kamieniu pirania, młody tapir i hipopotam (ten ostatni w formie naszyjnika). Dzięki malowaniu dla innych nieustająco pogłębiam wiedzę na temat świata Fauny i Flory, w przypadku wspomnianych prac tak właśnie było – nigdy wcześniej nie malowałam tych zwierząt.

Mocniej zapadają w pamięć związane z zamówieniami przygody, a było ich bez liku, choćby ta o zaskoczeniu pani pracującej na poczcie a przyjmującej paczkę (z kamieniami do malowania), której byłam adresarką. Wiele bym dała, aby zobaczyć jej minę kiedy nadawca paczki odpowiedział twierdząco na jej pytanie – „a co to takie ciężkie? Czego pan tam napakował – kamieni?”. Zdarzają się również sytuacje wzruszające. Niedawno złożyła u mnie zamówienie kobieta, której siostrzenica zmarła w wieku kilkunastu lat na raka kości. Na kamieniu namalowałam ulubiony przez tą dziewczynę za życia gatunek motyla oraz jej imię. Zamawiająca podarowała kamień swojej siostrze. Mam nadzieję, że dzięki immanentnej kamieniom trwałości będzie on jak najdłużej spełniał swoją funkcję – przypominał o ukochanej córce i siostrzenicy.

Intymność związana z malowaniem, przelewanie w nie emocji czyli wymiar osobisty, a jednocześnie nawiązywanie relacji szerszej – z osobami, dla których maluję – to bardzo istotne dla mnie aspekty tworzenia. Emocje jakie odczuwam w momencie kiedy moja praca trafia w ręce nieznanej mi osoby, często w innej części świata, i staje się ważną częścią jej otoczenia, są nieporównywalne z niczym innym.

skadia05

  • Twoja rada dla czytelników RękoDZIENNIKA którzy znajdą interesujący kamień. W jaki sposób mogą go ożywić rysunkiem ?

Kamienie same podpowiadają co na nich namalować! Trzeba tylko otworzyć się na ich język. Słuchać nie znaczy słyszeć – żeby rzeczywiście usłyszeć trzeba się nad kamieniem pochylić, zatrzymać, a o to coraz trudniej we współczesnym świecie… Podstawą techniki są natomiast pędzle o cienkim włosiu.

Moim dzisiejszym gościem w cyklu Inspirujące Portrety była Karolina Skadia Bojakowska-Radwan

Prace Karoliny można zobaczyć na stronie Skadia.pl i profilu FB

Dziękuje za rozmowę.

JOANNApodpis01