LADING

Farbotka

Historia Juliany, która w 2011 roku w garażu rozpoczęła swoją przygodę z torebkami jest przykładem, który potwierdza fakt, że marzenia się spełniają. Stoi za tym oczywiście niesamowicie pracowita i konsekwentna osoba, ale nie tylko. Jest rodzina, są pracownicy i … odrobina magii. Wyobraźcie sobie, że kilka lat temu Farbotka spisała na kartce papieru swoje marzenia i większość z nich już się zrealizowała. Ot! Czy to czary? Przeczytajcie wywiad i sami oceńcie. Co kryje się za sukcesem Farbotki?

Farbotka. Kto to jest?

Marka Farbotka to przede wszystkim ludzie. Z biegiem lat firma rozrosła się na tyle, że potrzebowałam osób do pomocy. Ja zajmuję się projektami, a krawcowe w naszej pracowni zamieniają projekt z kartki papieru na fizyczny produkt. Farbotka to także moja rodzina, która jest dla mnie zawsze oparciem. I oczywiście zadowolone Klientki, które dają mi inspirację do dalszego procesu twórczego i rozwoju.

Kiedy marka powstała i w jakich okolicznościach?

Zaczęło się od wycieczki do fabryki walonek na Białorusi, stąd czerpałam swoje pierwsze inspiracje. Zobaczyłam tam panie, które wałkują, kształtują i barwią filc – wrażenie było niesamowite! Postanowiłam, że ja również rozpocznę proces twórczy, jednak moim produktem będą torebki i w ten sposób w 2011 roku zainicjowałam powstanie brandu FARBOTKA, który był moim pomysłem na życie. Chciałam robić coś co kocham i co sprawia radość innym.

Skąd pomysł, by były to torebki?

Początkowo pomysł był taki, aby sprowadzać walonki z Białorusi, nadawać im niepowtarzalny charakter i sprzedawać w Polsce. Jednak szybko z tego zrezygnowałam. Aby móc realizować się twórczo, zaczęłam szyć torebki dla moich znajomych.

Jaki wzór powstał pierwszy? Szyty osobiście?

Pierwsza torebka była z dżinsu. Torebka była ozdobiona kolorową krajką i pomponami, później pojawiła się torebka filcowa z haftami – są to moje znaki rozpoznawcze.

Kto Panią nauczył szyć?

Od dzieciństwa żyłam w twórczym artystycznym świecie. Tata prowadził własną firmę stolarską i robił piękne meble, natomiast mama pracowała w domu mody, najpierw jako modelka, później jako projektantka. Kawałki materiałów przynosiła do domu i razem szyłyśmy sukienki dla lalek – to właśnie moja mama przyczyniła się do mojej pasji do szycia.

Domyślam się, że z małej, jednoosobowej pracowni Farbotka przekształciła się już w mały zakład produkcyjny?

Owszem, jak już wspomniałam mam kilka osób, które pomagają mi budować markę. Ciągle się rozwijamy. Ciężka praca, a także mój upór w dążeniu do postawionego sobie celu pozwolił mi na zbudowanie marki, która jest coraz bardziej rozpoznawalna.

Początek budowania nowego brandu zawsze niosą za sobą pewne wyrzeczenia. Cały swój czas poświęcałam swojej pracy. Przedsiębiorca prowadzący działalność tak naprawdę pracuje 24 godziny na dobę. Nie było wolnego czasu, nie było weekendów. Początki działalności to także duże inwestycje – maszyny, materiały, których należało zamówić hurtową ilość, aby uzyskać dobrą cenę, fundusze były cały czas w obrocie. Pomimo tego, że nie było łatwo, dziś z uśmiechem na twarzy stwierdzam, że na pewno było warto! 

 

W jaki sposób zdobywała Pani pierwsze klientki?

Pierwsze projekty realizowałam dla moich znajomych i tak marketingiem szeptanym zyskiwałam kolejnych Klientów. Gdy firma zaczęła się rozwijać, pojawiła się reklama w lokalnej gazecie. Jestem również obecna na Jarmarku Dominikańskim w Gdańsku, gdzie najlepszą formą reklamy jest sam twórca.

Od momentu, gdy jestem jednym z wystawców na Jarmarku Dominikańskim, reprezentuję własną markę. Lubię kontakt z ludźmi, zawsze daje mi to inspirację do nowych projektów, mnóstwo pomysłów i siłę do działania. Mam okazję porozmawiać z klientami, osobiście poznać ich oczekiwania, widzieć pierwszą reakcję na mój produkt – w żadnym innym miejscu nie jestem w stanie zdobyć tyle doświadczenia i nowej wiedzy, gdzie właśnie na Jarmarku Dominikańskim.

 

Zródło: Instagram

Kto Panią wspiera na obecnym etapie działalności?

Oczywiście największe wsparcie daje mi moja rodzina, w chwilach zwątpienia dają mi siłę do dalszego działania.

Czy zdobywa Pani dodatkowe kwalifikacje? Kursy, warsztaty, szkolenia? Jakie?

Bazuję na własnym doświadczeniu, śledzę trendy modowe i staram się łączyć tradycyjne formy z nowoczesnym wzornictwem.

Firma cały czas się rozwija. Czy wspiera się Pani jakąś fachową literaturą? Jakie książki Pani czyta?

Zdarza się, że sięgam po książki typowe dla przedsiębiorców, jednak staram się także obserwować rynek i kierować firmą w taki sposób, aby zapewnić jej stały rozwój. Czasem także sięgam po lżejszą literaturę, dla rozrywki i odpoczynku.

  • „Marketer+” oraz „Nowa sprzedaż” są obowiązkową pozycją w mojej literaturze, jednocześnie będąc źródłem inspiracji.
  • Chętnie sięgam również po literaturę, która ułatwia mi budowanie marki FARBOTKA i istnienie w świadomości odbiorców: „Skuteczne Social Media”, „Social Media START”, „Zakamarki Marki”.

Jakie przeszkody pojawiły się na drodze rozwoju firmy, jak sobie Pani z nimi poradziła?

Początki były trudne, moja pracownia mieściła się w przerobionym garażu. Nie miałam dni wolnych, weekendów, ciężko pracowałam. Byłam marketingowcem, projektantką i wykonawcą. W obecnych czasach, gdzie produkcja masowa jest wszechobecna, miałam obawy co do tego, w jaki sposób mój produkt zostanie przyjęty na rynku. Jednak moja konsekwencja pozwoliła mi pokonać wszelkie przeciwności.

Jakie cechy charakteru wpłynęły na Pani sukces? Wiele firm, które rozpoczynają w „garażu” w tym „garażu” pozostają a z czasem rezygnują z budowania swojej firmy.

Były ciężkie chwile, ale jestem bardzo konsekwentna w tym, co robię. Wiem, co chcę osiągnąć, stawiam sobie cele i do nich dążę. Wiem, czego oczekuję od życia i staram się kierować swoje działania w taki sposób, aby zrealizować założony plan. Czasem jestem także porywcza, a przy tym dość uparta i wcale tego u siebie nie pochwalam! Jednak do tej pory, większość moich planów, nawet tych ustalanych na ostatnią chwilę, przynosi mi założone korzyści.

Jak powstają wzory torebek? Konsultuje je Pani z klientkami? Co jest dla Pani inspiracją?

Inspiracją jest dla mnie otaczający mnie świat: sztuka, natura, a także ludowe wzornictwo. Zawsze chętnie słucham uwag i sugestii na temat moich produktów. Wychodzę naprzeciw oczekiwaniom kobiet, które dużo pracują i realizują marzenia. To dla nich powstaje produkt – każda kobieta jest dla mnie inspiracją, myślę o potrzebach każdego pokolenia.

Czytałam, że podobno spisała Pani kiedyś na kartce swoje marzenia i … udało się z listy marzeń zrealizować większość punktów. Proszę zdradzić więcej szczegółów na ten temat.

Tak, to prawda. Kilka lat temu zrobiłam listę tego, co mam i tego, co chciałabym osiągnąć. Udało się! Większość punktów z mojej listy zostało zrealizowane, rozwinęłam skrzydła, buduję markę FARBOTKA i jestem szczęśliwa. Marzenia się spełniają i ja jestem na to dowodem!

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

Chciałabym, aby marka FARBOTKA stała się jedną z popularniejszych firm modowych w Polsce i na świecie. I oczywiście nadal pragnę moimi produktami wywoływać uśmiech na twarzach kobiet.

Dziękuje za spotkanie.

Która z Was nosi torebkę od Farbotki?

 

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum Farbotka i zostały opublikowane za zgodą firmy.

Jeżeli zainteresowała Cię historia Ewy zapraszam do lektury zapisków z moich spotkań „inspirujące portrety„.