LADING

Wełna z Tatr

Wełna z Tatr najczęściej kojarzy nam się z „gryzącymi” skarpetami kupowanymi od Górali. Choć w ostatnim czasie, to co naturalne przekonuje nas coraz bardziej, to trudno pozbyć się mocno zakorzenionego skojarzenia z dzieciństwa. Ewa z WOOLniej.pl podjęła się tego trudnego zadania. W swoim sklepie oferuje wełnę z Podhala i przekonuje nas o jej wyjątkowych właściwościach i możliwościach.

Prywatnie, niesamowita kobieta. Żona, mama trójki dzieci. Łącząca pracę na etat z prowadzeniem własnej działalności. Działająca z myślą o innych kobietach.

Zapraszam do inspirującego wywiadu z Ewą.

 

 

W E Ł N A

Skąd pomysł na sprzedaż polskiej wełny?

Wszystko zaczęło się od przypadku. Sama zaczęłam dziergać z lokalnej wełny i po prostu się w niej zakochałam. Po przelotnych znajomościach z akrylem i innymi włóczkami odkryłam prawdziwą miłość – wełnę. Miałam plan, żeby sprzedawać swoje wyroby, byłam wtedy na pierwszym urlopie macierzyńskim i myślałam, że to doskonały czas na rozwój jakiejś pasjo-działalności. Szybko okazało się, że urlop macierzyński nie jest to czas lenistwa i odpoczynku. To czas ciężkiej pracy, nieprzespanych nocy i wielkiego wysiłku fizycznego.  Szybko porzuciłam więc pomysł o sprzedaży moich udziergów i postanowiłam odsprzedać zapasy wełny. Okazało się, że jest na nią zapotrzebowanie. Może nie było ono zatrważająco duże, ale kilka chętnych osób się znalazło. To mi dało do myślenia.

Wiedziałam, że jest to trudny produkt, i że jest to jedna z tych rzeczy, które albo się kocha, albo nienawidzi, ale byłam przekonana, że w całej Polsce muszą się znaleźć osoby, które docenią jej walory estetyczne, komfort jaki daje prawdziwa naturalna wełna i tacy, którzy po prostu tęsknią za skarpetkami spod Gubałówki!

 

W E Ł N A „gryzie”

To prawda, wełna gryzie, chociaż nie tak, jak pies czy komar. Ja bym to raczej nazwała łaskotaniem. Znając jej niezwykłe walory zdrowotne, można się przyzwyczaić. Do stringów też się można przyzwyczaić, pomimo, że ani nie są wygodne, ani zdrowe! Jeśli spojrzysz na wełnę z innej perspektywy, pomyślisz o tym jak masuje, pobudza krążenie, rozgrzewa, a nie o tym, że „gryzie”. Wełniane skarpety potrafią wyleczyć choroby skórne i bóle stóp. Wełniane kamizelki pomagają w bólu kręgosłupa. Więcej o właściwościach wełny można poczytać w moich artykułach (np. TUTAJ).

 

Co zrobić, by pokochać polską „gryzącą” wełnę?

Po prostu spróbować. I dać jej więcej niż jedną szansę. Czasami dopiero trzecia randka skutkuje wielką miłością. Wełniany sweter można założyć na koszulę. Jest też opcja dla tych, których nie da się przekonać do wełny na własnym ciele. Można się nią otaczać w domu. Poduszki, dywaniki, ozdobne gadżety – nawet zwykła podkładka pod kubek ociepli atmosferę otoczenia!

W O O L N I E J

Skąd pochodzi wełna w sklepie woolniej. pl ?

Póki co, w sklepie można kupić Tatrawool, czyli naszą polską, podhalańską wełnę owczą. Pochodzi ona właśnie z naszych pięknych Tatr. W planie mam jednak poszerzyć asortyment o inne rodzaje wełny naturalnej, np. alpaka czy merino, ale aktualnie jestem na etapie poszukiwań dostawców, których towar by mnie w pełni usatysfakcjonował. Zależy mi na tym, aby wełna była 100% naturalna. Założenie było takie, że klient wchodząc do mojego sklepu, nie musi się zastanawiać, czy w którejś włóczce jest domieszka czegoś sztucznego. W moim sklepie wszystkie wełny są 100 % naturalne. A to, że pochodzą z Polski, to ich dodatkowy wielki atut.

 

 

Co kryje się za nazwą Woolniej? To nie tylko sklep z wełną, ale filozofia życia.

Staram się żyć wolniej. Najtrudniej mi nauczyć się odpoczywać. Czasami jak usiądę z drutami, to przez pierwsze pół godziny walczę w środku sama ze sobą, czy to aby na pewno jest w porządku, abym siedziała i „nic nie robiła”. Mam wyrzuty sumienia, bo przecież zawsze jest coś do zrobienia. Muszę sobie tłumaczyć i uczyć się, że w życiu potrzebny jest balans. Czasami okazuje się, że jeden wieczór odpoczynku skutkuje wzmożoną energią w dniach następnych, więc w rezultacie jest to dobra inwestycja. No i przy okazji może powstać jakaś ciepła czapka dla kogoś bliskiego…

Myślę, że to jest powszechny problem w dzisiejszych czasach, że ciągle za czymś pędzimy… Za kasą, za miłością, za karierą… Czasami nie zastanawiamy się „po co?”, „czy na pewno tego chcemy?”, „czego w ogóle chcemy?” i „dlaczego?” A to są podstawowe pytania, które trzeba sobie zadać… A potem przypominać co dzień, żeby nie zapomnieć  – to dla mnie znaczy „wolniej”. A „WOOLniej” to ścieżka do osiągnięcia błogiego stanu relaksu i spokoju poprzez dzierganie, farbowanie i inne aktywności związane z wełną.

 

Oferujesz również wełną barwioną. Zajmujesz się jej barwieniem osobiście?

Tak. Odkąd odkryłam farbowanie, po prostu uwielbiam to robić. To jak malowanie obrazu nie na płótnie, tylko na… haha … czyichś skarpetkach. Wymaga to sporo pracy, ale efekty bardzo często dają ogromną satysfakcję. Nie mogę powiedzieć o sobie, że jestem ekspertem od dziergania, czy farbowania – wszystkiego się dopiero uczę, ale wiem, że jest to kierunek, w którym chcę się rozwijać.

 

 

Jakie masz plany na przyszłość? W jaki sposób planujesz rozwijać swoją działalność?

Pomysłów mam mnóstwo, ale które uda się zrealizować, to czas pokaże. Pracuję również na etacie, przez co nie mam zbyt wiele czasu. Docelowo, chciałabym powiększyć asortyment sklepu o inne wełny. Chciałabym stworzyć warsztaty dziewiarskie, na których na żywo mogłabym spotykać się z kobietami na pogaduchy przy dzierganiu. Chciałabym namawiać kobiety, żeby odważnie sięgały po swoje marzenia, a przy tym wspierały się nawzajem, bo czasem to wsparcie to właśnie ten brakujący element. Wiele z nas ma potencjał, ale boi się go wystawić na światło dzienne, ze strachu przed oceną innych. Jeszcze nie wiem jak, ale chciałabym pomagać innym kobietom żyć odważnie!

M A M A

 Jak radzisz sobie z byciem mamą trójki dzieci, pracą na etacie i prowadzeniem działalności?

Po pierwsze musiałam pogodzić się z wszechobecnym bałaganem, stertami prania wiecznie czekającymi na poskładanie i wiecznym brakiem snu.

Po drugie, nie byłoby tego sklepu, gdyby nie mój mąż i to, że możemy liczyć na bliskich, którzy niejednokrotnie nas wspierali. Mówię „nas”, bo uważam, że ta firma to nasze wspólne dzieło, moje i mojego męża, który często sam opiekuje się trójką dzieci, abym ja mogła pracować. W środku nocy niejednokrotnie podaje herbatki i kanapki, wspiera dobrym słowem i nigdy nie narzeka. Ponadto możemy liczyć na rodziców, co jest ogromnym darem i bardzo to doceniamy.

Po trzecie i najważniejsze. Robię wszystko małymi kroczkami, po troszeczku, żeby powodować jak najmniej szkód w życiu rodzinnym. Codziennie pytam się siebie „co teraz jest najważniejsze” i pozwalam sobie zawalać pewne rzeczy. Czasami jestem zmęczona i muszę po prostu odpocząć, czasami chcę spędzić czas z dziećmi, pomimo że czekają na mnie ważne obowiązki, czasami nie zdążam zrobić czegoś, co zobowiązałam się zrobić na konkretny termin. Trudno. Wybaczam sobie, bo jestem tylko człowiekiem. Staram się, ale kiedy na wadze leży z jednej strony rodzina z drugiej praca, to zawsze zwycięży rodzina. Nie możemy zapominać, że pracujemy, aby żyć, a nie żyjemy, aby pracować. A we wszystkim potrzebny jest balans.

Obserwujesz wzrost zainteresowania rękodziełem z wykorzystaniem szydełka i drutów?

O tak, i to nie tylko robienie swetrów. Wydaje mi się, że robienie na drutach i szydełku wraca do łask, co więcej staje się modne. Chyba mamy już za sobą falę zachwytu chińszczyzną i coraz częściej chcemy mieć przedmioty unikatowe i wysokiej jakości. W ogóle rękodzieło przeżywa swój renesans i myślę, że staje się coraz bardziej doceniane. Mamy dość nadmiaru, chcemy mieć mniej, a wyższej jakości, chcemy żyć wolniej, a lepiej. Przedmioty wykonane własnoręcznie, oprócz tego że są praktycznie niepowtarzalne, to niosą ze sobą emocje. Czasem dumę, czasem sentyment, czasem jakąś historię. Ponadto coś, co jest zrobione specjalnie dla konkretnej osoby, o niebo lepiej na nią pasuje. Wpisuje się w jej styl, rozmiar, upodobania. Już nie chcemy być tacy sami jak inni, chcemy się wyróżniać, chcemy o siebie dbać i się rozpieszczać Zrobienie sobie czegoś własnoręcznie to najlepszy na to sposób

Więcej o cudownych zaletach dziergania napisałam TUTAJ.

Spodobał Ci się wywiad z Ewą – poznaj inne interesujące osoby – Inspirujące Portrety.

A może chciałabyś lub chciałabyś zaprezentować swoją markę w podobny sposób? Napisz do mnie. Czekam na wiadomość od Ciebie.